26 marca Wielkopolscy aktywiści zorganizowali akcję sprzątania naturalnego parku leśnego „Dębina” w Poznaniu. Podczas sprzątania osobom spacerującym w parku, rozdawano ulotki. Akcja spotkała się z dużym zainteresowaniem wśród spacerowiczów. Po zakończeniu akcji sprzątania parku, aktywiści rozkleili w kilku miejscach Poznania plakaty zachęcające do dbania o środowisko.

Z kwestią ekologii spotykamy się na prawie każdym kroku. Od sklepów, które starają się zachęcić klientów oferując ekologiczny proszek do prania, przez szkoły, w których nauczycielka przyrody, czy biologii stara się wpoić uczniom postawę ochrony środowiska, do specjalistycznych instytucji naukowych, gdzie badacze głoszą potrzebę zrównoważonego rozwoju. Jednocześnie ekologia staje się bliska ludziom poprzez przedmiot, którego dotyczy – środowiska, a więc miejsca, w którym żyjemy.

Czym jednak dokładnie jest ekologia? Jest to nauka skupiona na badaniu struktury i mechanizmów funkcjonowania przyrody, oraz poznaniu relacji między organizmami żywymi.

Bez zdrowego środowiska nie ma mowy o zdrowym rozwoju człowieka. Niezanieczyszczone powietrze, zielone tereny, możliwość odpoczynku w niezurbanizowanej przestrzeni są elementami niezbędnymi do prawidłowego rozwoju psychofizycznego jednostki. Czy jednak ekologia, a więc dbałość o przyrodę, posiada swoje miejsce w ramach światopoglądu nacjonalistycznego? Naród – fundament naszej idei – jest organiczną wspólnotą w ramach, której łączy przeszłe, obecne, przyszłe pokolenia, historię, język, krew, kulturę, oraz przyrodę. Ten ostatni „składnik” jest areną, na której miejsce miały najważniejsze wydarzenia dla naszego kraju: Pola Grunwaldzkie, Racławice, Morze Bałtyckie ze sławnym Westerplatte. Bez tych miejsc nie ma mowy o polskiej historii, bez nich naród polski nie ukształtowałby się takim jakim jest. Dlatego zgoda, czy bierne przyzwolenie na zanieczyszczanie polskiej natury, jest równorzędne z aktem akceptacji dla fizycznej eksterminacji społeczeństwa w stylu hitlerowskich, czy stalinowskich siepaczy. Wynika to z fenomenu ojczyzny. Ojczyzna jest bowiem zarówno faktem obiektywnym, zewnętrznym wobec człowieka – jako ziemia rodzinna, krajobraz, otoczenie geograficzne. Ale jednocześnie jest też czymś subiektywnym, tkwiącym wewnątrz człowieka – w jego psychice, w jego świadomości, w jego uczuciach i instynktach. Przyroda to równie istotny element Narodu, co kultura, czy tradycja. Niszczenie jakiejkolwiek z tych sfer nie obejdzie się bez negatywnego wpływu na całość. Już sam rdzeń terminu ekologia – oikos (z greckiego) oznacza dom, gospodarstwo domowe, tj. odnosi samo pojęcie do konkretnego terytorium, wbrew pewnym „zielonym kręgom”, które w pojęciu tym widzą przejaw własnej kosmopolitycznej ideologii.

Z całą odpowiedzialnością można stwierdzić, iż integralnym elementem nacjonalistycznego światopoglądu winna być ekologia. Co więcej, nacjonalizm zdaje się być ruchem nadający nową siłę idei ochrony przyrody. Nie na darmo mówi się, że kto kocha wszystkich – naprawdę nie kocha nikogo, kto zna się na wszystkim – nie zna się na niczym. Ekologia potrzebuje konkretnego zaczepienia – dostarcza jej go nacjonalizm. Prawdziwa miłość do kraju motywuje do dbałości o jego środowisko i skłania do przeciwstawiania się zgubnym prądom dążącym do bezrefleksyjnej eksploatacji przyrody.

Jednak, wciąż funkcjonuje pogląd jakoby ekologizm nierozerwalnie był związany z środowiskami skrajnie lewicowymi. Przyjrzenie się historii ochrony przyrody w Polsce, całkowicie zaprzecza takiemu podejściu. Od samego początku, kwestią tą zajmowali się ludzie, u których dobro ojczyzny stanowiło jedną z najważniejszych wartości. Pierwsze, nieśmiałe jeszcze, głosy podnoszące problem ochrony przyrody z racji jej znaczenia, napotkać możemy w Polsce już w wieku XVIII, kiedy to m.in. księżna Izabela Czartoryska w swym „Pielgrzymie w Dobromilu…” zalecała troskliwe traktowanie starych drzew i sadzenie nowych. Pierwszy rozkwit „pre-ekologicznych idei” przypada na romantyzm. Wtedy to poeci, pisarze i publicyści „odkryli” przyrodę i jej istotny wkład w kulturową niepowtarzalność naszego kraju. Ważną wartość nadano elementom natury, które uznać można było za „swojskie”, a więc charakterystyczne dla polskiej ziemi. Literatura romantyzmu dowartościowała ojczystą faunę i florę jako część polskości, nabierała ona znaczenia wobec faktu rabunkowej gospodarki prowadzonej przez obcych. Następną epoką, która przyczyniła się do formułowania postulatów ochrony przyrody był pozytywizm. Gwałtowna industrializacja kraju, z towarzyszącą jej eksploatacją środowiska przez zaborców, powstanie nowej warstwy społecznej, spędzającej całe życie w wielkich miastach bez żadnego kontaktu z dziką przyrodą – wniosły nowe wyzwania w rodzącą się ekologię. Wśród ludzi, którzy zajęli się popularyzacją wiedzy o naturze i zachodzących w niej procesach, znaleźć można Bolesława Prusa, czy Elizę Orzeszkową, która w „Nad Niemnem” zwróciła uwagę na dokonujące się w erze industrializmu i barbarzyńskiego merkantylizmu spustoszenie w krajobrazie i zasobach przyrodniczych. Szczególnie Tatry stały się przedmiotem troski pierwszych polskich „ekologów”, którzy potrafili docenić piękno i niepowtarzalność przyrodniczą tych gór. Powołując się na przykład amerykańskiego, pierwszego na świecie, parku narodowego Yellowstone, postulowano by i Tatrom nadać status obszaru ściśle chronionego, wyłączonego z eksploatacji gospodarczej. Obok motywu ekologicznego, ważnym elementem „ruchu tatrzańskiego” była chęć ochrony tych gór przez wykupem przez obcych. Tatry wystawiono bowiem na licytację, do której zgłosiły się spółki niemieckie i żydowskie, zamierzające eksploatować ten teren – szczęśliwie do licytacji stanął także, poruszony apelami miłośników Tatr, Władysław Zamoyski, który uniemożliwił realizację tych planów. Młodopolscy pisarze również nie pozostali nieczuli na kwestię przyrody. Władysław Reymont jest autorem „Ziemi obiecanej” – książki obrazującej odrażający i antyludzki charakter współczesnej cywilizacji industrialnej oraz „Chłopów” – apologii wiejskiego świata i naturalnego trybu życia. Antyindustrialne treści podnosi Stefan Żeromski w „Ludziach Bezdomnych” zapoznając czytelnika z niskimi standardami życia sosnowieckich robotników. Jednakże, za pierwszego, w pełni świadomego twórcę polskiej myśli ekologicznej uznać należy Jana Gwalberta Pawlikowskiego – prezesa galicyjskiego Stronnictwa Narodowo-Demokratycznego. Pawlikowski uważał, że kontakt z przyrodą i rozbudzenie miłości do niej powinny objąć jak najszersze rzesze, powinna to być jednak miłość prawdziwa i gotowa do wyrzeczeń, nie zaś płytka i komercyjna moda. W jego myśli pojawiał się motyw wskazujący, iż ochrona przyrody jest niezwykle istotnym elementem etosu kulturowego, postawy człowieka naprawdę cywilizowanego. W swojej pracy „Kultura, a natura” stworzył fundament pod nowoczesny sposób myślenia o przyrodzie.

Krótka historia polskiego „ochroniarstwa” przyrody jasno wskazuje, iż ruch ten jest w swojej treści – jak już pisałem wcześniej – w pełni narodowy. Wszelkie oskarżanie go o kosmopolityczne źródła winno być traktowane jako przejaw ignorancji.

Współczesne czasy pod względem nowych wyzwań nie oszczędziły dzikiej przyrody. Co warto zaznaczyć, podmioty odpowiedzialne za niszczenie środowiska należą również do przeciwników nacjonalizmu. Wrogowie Ci to przede wszystkim ponadnarodowe korporacje ze swym przemysłowym kompleksem. Nie trzeba udowadniać, że radykalna eksploatacja zasobów naturalnych w imię zaspokojenia przerośniętych potrzeb społeczeństw wysokorozwiniętych (zużycie surowców takich jak ropa naftowa i metale, czy wytwarzanie odpadów takich jak plastik i gazy cieplarniane w Ameryce Północnej, Europie zachodniej, Japonii i Australii jest średnio 32 razy wyższe niż w krajach rozwijających) doprowadza naturę do sytuacji, w której nie będzie w stanie zregenerować zniszczeń dokonanych przez człowieka. Kwestia ta dotyka pośrednio sprawy globalnego ocieplenia. Różne opinie na ten temat nie pozwalają na autorytatywne opowiedzenie się po którejkolwiek ze stron. Jednak brak jednoznacznego stanowiska, nie oznacza nie podejmowania odpowiednich kroków. Nawet, gdyby efekt cieplarniany okazał się mitem to czy masowa emisja spalin w skupiskach ludzi jest czymś zdrowym? Wymiar tego problemu dobrze znają mieszkańcy wielomilionowych miast, którzy w godzinach szczytu nie są w stanie normalnie oddychać z powodu zbyt wysokiego stężenia gazów spalinowych w powietrzu. Fakt ten pokazuje, iż nawet nieuznawanie globalnego ocieplenia wymusza podjęcie ograniczeń w dziedzinie emisji spalin w imię dobra lokalnej wspólnoty.

Innym wyzwaniem dotyczącym środowiska są Organizmy Genetycznie Zmodyfikowane – GMO. Nazywamy tak organizmy, których materiał genetyczny został zmieniony (zmodyfikowany) w sposób, który nie mógłby zajść w warunkach naturalnych. Jest to zjawisko nowe, jednak istnieją badania wskazujące, że GMO może być szkodliwe dla ludzkiego zdrowia. Organizmy Genetycznie Modyfikowane stanowią zagrożenie dla bioróżnorodności. Zdaniem ekologów, wprowadzenie GMO zaburzy równowagę ekosystemu. Przewidują oni możliwość mutacji roślin GMO, które mogą doprowadzić do powstania niezwykle odpornych superchwastów. Wskazują również na problem powstawania monokultur, co w przypadku epidemii nowej choroby roślin może skończyć się tragedią. Podmiotami odpowiedzialnymi za lobbing na rzecz GMO są ponadnarodowe korporacje, które między siebie podzieliły rynek Organizmów Genetycznie Modyfikowanych.

Działalność pro-ekologiczna nie stanowi novum wśród narodowców. Od kilku lat taka tematyka podejmowana jest przez Autonomicznych Nacjonalistów w różnych krajach. Od standardowej propagandy tj. dystrybucji wlepek, plakatów, ulotek itp. wielką popularnością cieszy się aktywizm polegający na zbieraniu śmieci. Dzięki takiej działalności, aktywiści budują swój pozytywny obraz w lokalnej społeczności jako grupy ludzi zaangażowanych w dobro wspólnoty. O ekologii mówi czeski autonomiczny nacjonalista – Zaczęliśmy chodzić do lasu zbierać śmieci, wspierać schroniska dla zwierząt i inne działania. Zostało to dostrzeżone i media pokazały to jako sprawę paradoksalną, która według nas jest zupełnie normalna. Nacjonaliści organizują również wycieczki do pięknych miejsc własnego regionu. Jest to ciekawa alternatywa wobec ciągłego życia w mieście, gdzie dostęp do terenów zielonych jest utrudniony, w dodatku jest to wydarzenie, które pozwala na dłuższe przebywanie ze sobą działaczy, co dla długofalowego aktywizmu ma fundamentalne znaczenie, gdyż bardziej cementuje grupę. Podróże krajoznawcze dają szanse poznać własną ojczyznę, a jak mówi powiedzenie; kochać można coś co naprawdę się zna. Pole możliwości w wypadku działalności ekologicznej jest bardzo szerokie to też, prócz wymienionych przykładów warto szukać nowych dróg aktywności.

Jesteśmy nacjonalistami, walczymy o lepszą przyszłość dla nas i naszych dzieci. Człowiek tylko w związku z naturą może otrzymać prawidłowe warunki psychofizycznego rozwoju, więc nie zaniedbujmy przyrody. Walczyć o Naród, to dbać o jego widzialne i niewidzialne elementy. Dołącz do walki o zdrowsze, nowe jutro!

Strasser

Artykuł ze strony: http://www.autonom.pl

Advertisements

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: