Przez nasz kontynent przelewa się fala kłamstw. Fala kłamstw mająca zalać prawdę i zamazać nam rzeczywisty obraz. Jednym z takich kłamstw jest głoszenie przez politycznie poprawne mass-media tezy jakoby Islam był tolerancyjną religią z, którą bez problemu się jako europejczycy zintegrujemy. Nic bardziej mylnego, o ile znajdą się oczywiście pokojowi wyznawcy to występują obok nich także (a może przede wszystkim) nie chcący się wcale integrować muzułmanie zdobywający nowe terytorium dla swej wiary (za pomocą słowa, pióra, przemocy – niekoniecznie tylko tego ostatniego).

Postaram się w obiektywnym skrótowym opisie religii Islamu ukazać jak odmienną mentalność mają ludzie tej wiary. Nie potrzebuję przy tym zabiegów manipulacyjnych i pomijania niewygodnych faktów (jak to mają w zwyczaju mass-media) by udowodnić, że fala wyznawców Allaha zalewających Europę to jak zderzenie dwóch odmiennych światów. Nie trzeba niczym rząd USA wykorzystujący slogan „terroryzm” dla własnych celów (zwiększenie inwigilacji obywateli) powtarzać w kółko o obwiązanych dynamitem fanatykach (chociaż oczywiście tacy występują). Nie będę pisał o przypadkach terroryzmu ponieważ są to przypadki dobrze znane.

By ukazać różnicę w zwyczajach i mentalności wystarczy przedstawienie Islamu samego w sobie, pomijając 11 września czy inne przypadki zamachów o, które oskarżony był Islam.

Warto przytaczać te tematy ponieważ politycznie poprawne media jak mogą starają się zatrzeć obraz. Nie tak dawno „Gazeta Wyborcza” napisała o „skandalu” we Wrocławiu jakim było rozklejanie plakatów mających przestrzec Polaków przed islamizacją Europy. Koledzy lewaków łapią za telefony i dzwonią na policję nie zauważając drugiego dna. Drugie dno jest takie, że prawie nikt (a jeśli tak to w mniej popularnych gazetach czy stacjach) już dzisiaj nie mówi o obronie własnej kultury i cywilizacji (z którą walczyć chcą muzułmanie), dumie pochodzenia i kolorze skóry. Dlaczego wstydzą się swoich skarbów i nie chcą ich bronić? Najwidoczniej są chorzy na umyśle bądź…nietutejsi. Przestrzegając przed morderczą dla tych wartości naciąganą do granic możliwości „integracją” prezentujemy na łamach IN – „14” obszerny artykuł o Islamie. Wnioski wyciągnijcie sami.

NAZWA I POCHODZENIE

Już sama nazwa religii, „Islam” mówi nam o niej wiele. Owa nazwa pochodzi od arabskiego „aslama”, co oznacza nic innego jak „poddać się”. Nie chodzi oczywiście o uniesienie rąk nad głowę w geście klęski i poddania, a o bezgraniczne oddanie się Allachowi i wyznawanej religii. Na wyznawcę Islamu mówi się „muzułmanin”, istnieje także rzadziej używane w Polsce określenie „Mahometanizm” (oraz „mahometanin” do wyznawcy) od Mahometa – proroka Islamu.

Islam narodził się w drugiej połowie 6 wieku, czyli po judaizmie i chrześcijaństwie. Oczywiście znajdujemy w nim wiele charakterystycznych dla kilku religii podobieństw. Islam powstał bowiem z zamiarem udoskonalenia judaizmu i chrześcijaństwa (co za tym idzie muzułmanie chętnie wskazują na swą wyższość nad ludźmi owych wyznań).

Wiara została objawiona wspomnianemu prorokowi Mahometowi (urodzonemu w Mekce) przez Boga Allaha za pośrednictwem („znajomego” z chrześcijaństwa) anioła Gabriela. Treści objawienia zostały spisane przez następców Mahometa – kalifów w Koranie, czyli świętej księdze Islamu. Jak czytamy min w książce „Zrozumieć Islam” (pisanej przez muzułmanina) – Mahomet nie jest jednak założycielem Islamu, a jednym z proroków. Mahomet jest prorokiem ostatnim, kompletnym – po, którym żaden już nie nadejdzie.

Zdobycie pierwszych wyznawców przychodziło z wielkim trudem. Władze Mekki zauważywszy powolne, ale jednak sukcesy Mahometa uznały go za osobę niebezpieczną dla porządku publicznego. Prorok uciekł więc do Medyny (miasto 320 kilometrów dalej). Tam, po tej sławnej ucieczce został władcą absolutnym. Pomnożył liczbę swoich wyznawców i doszło do licznych walk z Mekką skąd zmuszony był zbiec. Zakończyło się to powrotem Mahometa do Mekki. W 632 roku, czyli dacie jego śmierci – cała południowa Azja znajdowała się już pod jego władzą przed czym upłynęło sporo krwi. Jego następcy – kalifowie, szybko rozpoczęli wielkie podboje terytorialne przebiegające pod hasłem „świętej wojny”.

Islam tworzył i rozpowszechnił się w atmosferze wojen, najpierw muzułmanie walczyli ze swoimi rodakami i Żydami w Arabii, a następnie z krajami chrześcijańskimi (Syria, Egipt, Bizancjum itd.). Czyli dzięki praktykowaniu wypraw wojennych Islam stał się religią światową. Naiwnym jest sądzić, że ta wyprawa już się skończyła i nie sięga dalej na zachód od krajów muzułmańskich…Jak mówi jeden z cytatów Koranu „zabijajcie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie” (Koran IX,5). Tradycja mówi, że prorok nakazał uwolnić Arabię od wszystkich „niewiernych” od Adenu do Iraku, i od Dżuddy aż do Syrii. Istnieją także zapiski mówiące o pozyskiwaniu nowych terytoriów dla Islamu (o tym napiszę później).

Oczywiście jak w każdej religii istnieje kilka odłamów Islamu. Różnią się muzułmanie także poglądem na temat jedności państwa arabskiego, jedni próbowali ją zachować, a drudzy mieli tęsknoty separatystyczne. Obecnie muzułmanie dzielą się na trzy główne nurty religijne: sunnitów (najliczniejsza grupa, według książki „Współczesne doktryny polityczne” 800 mln wyznawców), szyitów (około 96 mln) oraz charydżytów (ok. 4 mln).

KORAN

Koran to święta księga Islamu, muzułmanie wierzą, że jest to objawienie Allaha za pośrednictwem archanioła Gabriela utrwalone przez jego proroka – Mahometa. Koran zatem powstawał podczas licznych objawień otrzymywanych przez Mahometa. Koran przemawia do nas „pełnymi ekspresji obrazami poetyckimi” (jak to ujął R. Tokarczyk) trafia zatem prędzej do emocji niżeli rozumu. Jest to więc doskonały „narkotyk” dla niewykształconego ludu. Księga oczywiście obiecuje godnie według niej żyjącym raj, piekłem strasząc niewiernych. Raj wyobrażany jest jako kraina pełna zieleni, strumyków oraz pięknych służących dostarczających jadła i miłości. Nic zatem dziwnego, że jeśli ktoś w raj taki uwierzy będzie robił wszystko by w nim się znaleźć.

Można rzec, że cały Islam kręci się wokoło Koranu, całe życie, sztuka, wszelkie zasady, a wyznawcy gotowi są na wiele by księdze swej (czyli Allahowi) służyć.

ISLAMIZM

Islam tak przenika wszystkie warstwy życiowe jego wyznawców, że można o nim mówić jako o osobnej myśli politycznej. Muzułmanie mają swoje zasady moralne oraz prawa, które splatają religię z polityką. Ich święta księga Koran to przewodnik po religii, zasadach moralnych, prawnych i politycznych – to Koran nakazuje im jak mają żyć, jak organizować państwo. Jeśli chodzi o chrześcijaństwo zauważamy bardziej lub mniej powolne odłączanie spraw religijnych od politycznych. W Islamie przychodzi to trudniej, zresztą sam Mahomet udzielał się zarówno religijnie jak i politycznie (pamiętajmy też, że mówimy o innej mentalności oraz kulturze).

W Islamie po pierwsze liczy się Bóg, dopiero po nim jest człowiek, prawo, gospodarka, państwa czy zmiany. Bogiem dla wyznawców Islamu jest Allah. Człowiek w islamizmie pozostaje w głębokim cieniu potęgi Allaha. Prawem w Islamie jest prawo boże – dobry muzułmanin ma manifestować wolę Allaha, Bogiem przenikają wszystkie strony życia jednostkowego i grupowego. Jedynym władcom pozostaje Bóg, zaś władcy ziemscy są tylko administratorami jego woli. Jak to bywa „administratorzy” toczą między sobą wiele konfliktów (których nie będę szczegółowo poruszał gdyż to temat na dłuższe, osobne opracowanie). Muzułmanie niezbyt wierzą w człowieka, pesymistycznie raczej podchodzą do życia na ziemi oczekując i dążąc do wymarzonego raju. Swoich władców uznają za autorytety twierdząc, iż każda władza pochodzi od Boga.

W pewnym sensie jedność tworzy całe społeczeństwo muzułmańskie na świecie, można mówić o czymś takim jak „naród muzułmański”, czyli nie ważny kraj, a ważna wyznawana religia. Mniejsza, geograficznie skupiona jedność muzułmanów tworzy nie narody, lecz gminę, której centrum stanowi maczet. Idea islamizmu mówiąca, że wszyscy ludzie wyznający islam i uznający arabski za język rodzimy (bez względu na rozproszenie po świecie) tworzą jeden naród to panarabizm (zrodzony w XIX wieku w Syrii). Idee panarabizmu ożywiło zagrożenie ze strony nowopowstałego państwa Izrael w 1948 roku. Były liczne próby zjednoczenia krajów arabskich, były one jednak mało fortunne – do dzisiaj przetrwały jedynie Zjednoczone Emiraty Arabskie (powstałe w 1971 roku).

We wszystkich niemal państwach muzułmańskich daje się zauważyć tzw. nacjonalizm arabski. Od nacjonalizmu europejskiego różni go to, że dominuje w nim poczucie wspólnoty religijnej, nie zaś wspólnoty narodowej czy patriotyzm lokalny.

Charakterystyczne role w Islamie pełnią płcie. Głową rodziny muzułmańskiej jest mężczyzna. Może on mieć kilka żon (dopóki utrzyma je finansowo) oraz kochanek – taki model rodziny został dopuszczony w Koranie. Kobiety nie są dopuszczone do życia społecznego, tak naprawdę ich rola ogranicza się tylko do życia prywatnego – zajmowania się domem i dziećmi. Kobiety nie pracują, to na mężczyźnie ciąży obowiązek utrzymania ich i domu. Muzułmanie akceptują takie społeczne nierówności choć według nich każdy będzie równie osądzony przed Bogiem.

Tradycyjni muzułmanie nie dopuszczają do zmian, broniąc swojej kultury przed wpływami zachodnimi.

RELIGIA

Obok Koranu źródłem Islamu jako monoteistycznej religii jest tradycja ustna i pisana. Zebrana w IX wieku znacznie przerasta objętościowo Koran posiadając wiele tomów, pozostaje jednak na drugim miejscu po najświętszej księdze Islamu.

Allah, podobnie jak Jahwe dla chrześcijan uważany jest za stwórcę wszystkiego, za sprawiedliwego, wszechmocnego, doskonałego, niezmiennego i wiecznego. Allah dla swoich wyznawców to (podobnie jak Jahwe) sędzia surowy lecz sprawiedliwy – za zasługi nagradza rajem, za grzechy (wykroczenia przeciw niemu) każąc piekłem. Jak w judaizmie i chrześcijaństwie według nauk Islamu człowiek posiada swoich aniołów, którzy zapewniają mu opiekę.

Charakterystyczne dla Islamu jest sześć praktyk religijnych muzułmanów – szahada (wyznanie wiary), salat (rytualne modły indywidualne odprawiane pięciokrotnie podczas dnia), saum (post w dziewiątym miesiącu muzułmańskiego kalendarza), zakat (dobrowolna jałmużna na rzecz biednych), hadżdż (przynajmniej raz w życiu muzułmanin powinien odbyć pielgrzymkę do Mekki – może być zastąpiona odwiedzeniem innego świętego dla Arabów miejsca) i dżihad („święta wojna”), któremu warto poświecić osobne miejsce.

Co ważne za największe przestępstwo w Islamie uchodzi właśnie odstąpienie od wiary, dopiero później jest to morderstwo, nierząd, sodomia, kradzież, fałszywe świadectwo, oszczerstwo i odmawianie jałmużny.

DŻIHAD

Dżihad jest częścią obrony Islamu. Oznacza walkę w jakiejś sprawie – aż po kres możliwości. Nie musi to jednak oznaczać walki zbrojnej, zależy jaką walkę prowadzi dany muzułmanin. Dżihad może oznaczać walkę z samym sobą, walkę ze swoimi słabościami. Może oznaczać walkę z niewiernymi za pomocą słowa pisanego, argumentów. W końcu oznaczać może także (co jest szczególnym znaczeniem tego słowa) wojnę prowadzoną w imię Boga przeciwko wszystkim, którzy dopuszczają się ucisku i terroru jako wrogowie Islamu (co jest pojęciem szerokim i względnym o czym zaraz).

Dziś w czasach naciąganej tolerancji i równości próbuje się zatrzeć bojowy dżihad muzułmanów, mówiąc, iż to nadinterpretacja i islamiści mają zamiary pokojowe. Niewątpliwie jest to błędne rozumowanie, choć Islam ma zapewne wyznawców pokojowych to również są tacy chcący walczyć z „niewiernymi” niczym ich przodkowie. W czasach naciąganej integracji wszystkich kultur niektórzy postępowcy nie chcą tego widzieć, zacierają obraz. Tymczasem przykładowo w opracowaniu Ks. Kościelniaka znajduje się wzmianka o anonimowym Persie, który zostawił nam traktat zawierający doktryny i przepisy dotyczące dżihadu tak jak rozumiano go w XII wieku. Dzielił się on na dżihad zewnętrzny i wewnętrzny – pierwszy skierowany przeciwko „niewiernym”, drugi przeciwko swoim słabością. Dżihad zewnętrzny także był podzielony, a jednym z nich był dżihad OFENSYWNY mający zyskać nowe terytoria dla Islamu.

Tylko jeden z dżihadów zewnętrznych jest zatem obroną swego terytorium, co jest pomijane przez „mędrców tolerancji”. O dżihadzie obronnym pisze na przykład Sayyid Abdul A’la Maududi w swojej książce „Zrozumieć Islam”. Gdy państwo Islamskie zostanie zaatakowane przez siły niemuzułmańskie, każdy wówczas musi brać udział w dżihad. W takim wypadku można to nazwać po prostu bronieniem swojej kultury i ziemi. Jeśli zaatakowany kraj jest zbyt słaby, wtedy religijnym obowiązkiem muzułmańskich krajów ościennych jest udzielenie mu pomocy, gdyby i to nie wystarczyło, wówczas muzułmanie z całego świata zobowiązani są walczyć ze wspólnym wrogiem. Wspomniany autor pisze, że w takim przypadku dżihad jest najważniejszy z wszystkich praktyk religijnych gdyż jest sprawdzeniem wiary muzułmanina. Osoba, która odmawia dżihad jest grzesznikiem, a o tym co czeka grzeszników według Islamu już pisałem.

Charydżyci – jedna z wczesnych sekt muzułmańskich – uznali obowiązek świętej wojny z poganami za szósty filar Islamu. Dżihad był również hasłem podbojów arabskich w średniowieczu, towarzyszy mu od powstania – o czym pisałem w pierwszej części tego tekstu. W końcu lat 60-tych po zniszczeniu maczetu Al-Aksa, Fejsal, król Arabii Saudyjskiej, wezwał muzułmanów do „świętej wojny” z Izraelem, które podjęli przywódcy kilku krajów arabskich.

Co o walce zbrojnej pisze Koran? Jak wspomniałem w części tekstu dotyczącej tej księgi – znajdują się tam zwroty poetyckie, a co za tym idzie różnie można je interpretować. Fakt faktem czytamy tam również nawoływania jak „w pokoju chodźcie wszyscy”, można znaleźć tam fragmenty o szacunku do drugiego człowieka, dobroci i miłosierdziu (co oczywiście stało się dziś nadmiernie akcentowane). Jednak w świętej księdze Islamu występuje wiele fragmentów wzywających do wojny celem krzewienia lub obrony Islamu i nie ma co do tego większych wątpliwości. Na dowód podam kilka cytatów.

„Niechże walczą na drodze Boga ci, którzy za życie tego świata kupują życie ostateczne! A kto walczy na drodze Boga i zostanie zabity albo zwycięży, otrzyma od Nas nagrodę ogromną” (Koran IV, 74) – tak obiecuje księga wieczne życie w chwale swoim wojownikom. W innym miejscu (Koran, XLVII,4) księga mówi: „Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich mieczem po szyi, a kiedy ich rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta”. Zachęta Mahometa do walki z politeistami i przeciwnikami brzmiała: „O Proroku! Zwalczaj niewiernych i obłudników i bądź względem nich surowy!” (Koran, LXVI, 9).

Sądzę zatem, że czytających Koran wyznawców jak najbardziej można się obawiać. Dżihad to hasło aktualne do dziś i zapewne nie raz o świętej wojnie jeszcze usłyszymy. Oby nie na własnej skórze…

PRAWO ISLAMU, PODEJŚCIE

Islam uważany jest w świecie muzułmańskim za podstawę organizacyjną państwa. Prawo Islamu (szariat) jest nierozłącznie związane z islamem- religią. Na wzór Boga prawu temu przypisuje się cechy wieczności, doskonałości, sprawiedliwości i niezmienności podstawowych zasad. Muzułmanie podporządkowują sprawy ziemskie celom pozaziemskim.

Jeśli chodzi o prawo karne to wyróżniało ono trzy rodzaje przestępstw: zbrodnie krwawe bez rozboju, karane na zasadzie talionu (w skrócie „oko za oko, ząb za ząb”, czyli na przykład złodziejowi obcinano rękę), przestępstwa przeciwko Bogu (karane najcięższymi sankcjami śmierci i biczowania) oraz inne wykroczenia szkodliwe społecznie (karane więzieniem, chłostą, konfiskatą mienia i zerwaniem turbanu co jest formą głębokiego upokorzenia dla muzułmanina).

Dzisiaj, poza Arabią Saudyjską prawno-karne wzory europejskie znalazły tam niemal pewne uznanie. W XIX wieku rozpoczął się proces przyjmowania wzorów europejskiego prawa stanowionego przez państwa muzułmańskie. Sprawy państwowe są w zasadzie oddzielone od spraw religijnych w Indonezji, Pakistanie, Afganistanie, Mauretanii czy też Turcji. Przebić się przez to próbują jednak wierni słudzy Allaha, którym wcale wpływy zachodnie się nie podobają…

Po II wojnie światowej gdy narody arabskie uzyskały polityczną niezależność kształtowało się coś takiego jak socjalizm arabski czy też socjalizm muzułmański (powiązany oczywiście mnie lub bardziej z komunizmem). Oznaczało to w pewnym sensie zmniejszenie radykalności Islamu, mówiono przykładowo o tolerancji dla innych wyznań (np. nieznany na zachodzie Mustafa as-Sibai profesor prawa i teologii).

Nastąpiło jednak odrodzenie tradycji muzułmańskiej. Oznacza to sprzeciw wobec zachodu (i jego wzorców ustrojowych), cywilizacji technicznej, swobody obyczajów, skali i hierarchii wartości. Czasami sięga się przy tym do skrajnego środka w postaci terroryzmu o, którym jakże głośno w XXI wieku (choć jest on niewątpliwie wyolbrzymiany do osiągania swoich celów, na przykład przez rząd USA).

Dopiero w XIX wieku pojawiły się prądy modernistyczne skłaniające zachowawczych Arabów do naśladowania wzorów ustrojowych niektórych państw zachodnich, co oczywiście spotyka się z wrogością wiernym tradycyjnemu Islamowi muzułmanów. Za najbardziej „wierny” kraj uchodzi Arabia Saudyjska, za kraj najbardziej liberalny uważany jest Egipt. Stosunek do islamizmu jest różny w zależności od państwa.

Sama doktryna Islamu jest niezgodna ze światem myśli demokratycznej. Szerzenie czy wprowadzenie siłą demokracji w krajach Islamskich nie ma najmniejszego sensu, jest to społeczeństwo nie przygotowane na demokrację, nie znające jej, mające często odmienne wizje co do tego świata, niekoniecznie posiadające pokojowe zamiary. Jedyną drogą wydaje się być edukacja i pokazanie alternatywy aczkolwiek wierni muzułmanie twardo bronią swej religii i niekoniecznie chcą słuchać europejskich postępowców.

Powiedz razem z nami – Stop Islamizacji Europy! Gdzie i kiedy tylko możesz mów o tym problemie oraz nie udawaj, że go nie ma. Wyspy Brytyjskie, Francja i inni dzisiaj zmagają się z muzułmanami na ulicach swoich miast – kwestią czasu jest kiedy problem zacznie dotyczyć Polski.

Źródło: Inicjatywa14.net

W ostatnim czasie na terenie kilku miast krainy Warty, aktywiści z Wielkopolski przeprowadzili akcję propagandową, która miała na celu uświadomić ludzi o niebezpieczeństwie jakie niesie ze sobą ekspansja Islamu w naszej Ojczyźnie i reszcie Europy. W przeciągu kilku miesięcy w Polsce coraz bardziej słychać o projektach budowy meczetu w Warszawie oraz minaretu w Poznaniu. Ten ostatni pomysł to projekt samej Joanny Rajkowskiej, twórczyni warszawskiej palmy znajdującej się na rondzie  de Gaulle’a. Oburzającym faktem jest to, że minaret ma powstać z przebudowy zabytkowego komina przedwojennej fabryki papieru. Pani Rajkowska nieustannie szuka środków na budowę tego „dzieła artystycznego…” Jednak jak się okazało na jej drodze stanęło wiele przeszkód. Pierwszym ważną sprawą jest to ,że na szczęście w wielu  konkursach pomysł Joanny Rajkowskiej został odrzucony. Na uznanie zasługuje decyzja komisji konkursowej Zarządu Komunalnych Zasobów Lokalowych w Poznaniu we współpracy ze Stowarzyszeniem Architektów Polskich w Poznaniu, w której możemy przeczytać następujące uzasadnienie:
„Na marginesie rozstrzygnięcia konkursowego Sąd Konkursowy uważa za stosowne publicznie wyrazić swoje zdecydowanie negatywne stanowisko wobec zamiarów wykonania formy minaretu z istniejącego komina przemysłowego dawnej fabryki papieru.

Sąd Konkursowy uważa, że realizacja tego zamierzenia:
a)jest obca kulturowo
b)nakłada się na osie widokowe w kierunku na katedrę i na pobliski budynek dawnej synagogi
c)może być odebrana jako prowokacja o charakterze religijnym
d)może być odebrana jako próba ośmieszenia symbolu religijnego – minaretu, poprzez jego realizacje na kominie przemysłowym
e)nie posiada żadnych istotnych walorów artystycznych związanych z wydarzeniami kulturalnymi miasta Poznania”
Cieszy fakt, że w ZKZL są ludzie, którzy potrafią jeszcze trzeźwo myśleć i nie wydają naszych pieniędzy w błoto. W kolejnym konkursie organizowanym przez miasto Poznań pomysł na budowę minaretu także nie znalazł poparcia. Powodem nie udzielenia dotacji było wyczerpanie się środków finansowych. Jak widać projekt Pani Joanny jest na tyle bezsensowny, że nie brano go w ogóle pod uwagę. Jak znamy życie prawdopodobnie minaret i tak powstanie na skrzyżowaniu ulicy Estkowskiego z ulicą Garbary. Zapewne środowiska „tolerancyjne” i tak wesprą budowę. Jednak pocieszającym faktem jest to, że Miejski konserwator Zabytków nie dopuszcza zmian charakteru komina ze względu na umiejscowienie obiektu. Komin znajduję się na terenie zespołów urbanistyczno-architektonicznego wpisanego w rejestr zabytków. konserwator dopuszcza natomiast na tymczasową zmianę charakteru komina, na czas Festiwalu Malta. Trzeba zaznaczyć, że ponad 70% poznaniaków nie życzy sobie w sąsiedztwie obiektu, który jest nam kulturowy obcy, nawet gdyby miał stać on przez jakiś okres czasu.

Zapraszamy na stronę

Advertisements

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d bloggers like this: