5 LAT ZA NAMI

Sylwester za nami, jak to bardzo często bywa nowe plany na nowy rok, jak i różne refleksje dotyczące roku poprzedniego. W grudniu 2014 roku, nasza lokalna grupa autonomicznych nacjonalistów obchodziła 5 urodziny swojej działalności. Nie licząc akcji plakatowych, oficjalnie pierwszy raz pojawiliśmy się wspólnie w Łodzi na manifestacji w rocznicę wprowadzenia Stanu Wojennego(dzisiaj „Idzie Antykomuna”). Jeśli sięgniemy pamięcią 5 lat wstecz, zmieniło się bardzo dużo w ruchu nacjonalistycznym/narodowym. Pewne rzeczy poszły do przodu, aż za szybko, przez co będą wymierać śmiercią naturalną, a inne inicjatywy mają szansę na nowo się narodzić.

Szkodliwa nowość?

Początki ruchu autonomicznych nacjonalistów w Polsce nie były łatwe. Sama idea funkcjonowania grupy bez lidera i bez oficjalnego programu, była uważana przez innych za farsę, lub coś nierealnego do utrzymania na dłuższy czas. Powstanie pierwszych komórek AN w Polsce stało się faktem. Natomiast po kilku latach ich działalności, okazało się inaczej niż myśleli „jedyni słuszni narodowcy”. Ponieważ dzisiaj w Polsce grupy nieformalne, cieszą się większym zainteresowaniem. W każdym prawie większym mieście mamy grupy nieformalne, a gdzieniegdzie bardzo liczne i dobrze działające jak – „Narodowy Rzeszów”. Drugą silną krytyką ruchu AN był wygląd, jaki wybrano. Choć bardziej pasowałoby ubiór, jaki postanowiono „odrzucić”, czyli ten subkulturowy rzucający się w oczy. Aczkolwiek i to nie jest żaden nakaz, ponieważ w naszych szeregach do dziś działają nadal skinheadzi. W związku z tym, styl „czarnego bloku” nie jest jakimś obowiązkiem wśród nas. Jest stylem, jaki większość z nas obiera podczas akcji. W tym miejscu trzeba też zaznaczyć, że w krajach takich jak Niemcy, czy Czechy styl ubioru według taktyki czarnego bloku, stawał się momentami bardzo subkulturowy, co u nas w Polsce nie miało nigdy miejsca. Jest to tylko i wyłącznie taktyka podczas wybranych akcji. Do krytyki trzeba też oczywiście dorzucić rzekomy „internacjonalizm” i zbyt otwarte poglądy na różne nowości w ruchu jak choćby muzyka hip hop, o czym wspomnę również później. Po pięciu latach działania, jako niezależni nacjonaliści, spoglądamy na różne sprawy inaczej niż kiedyś. Jednak do dziś wszyscy jesteśmy nadal zgodni, co do słusznego wyboru, który podjęliśmy, że działamy jako grupa AN i cenimy sobie niezależność. Ciężko samemu bezpośrednio siebie oceniać, zrobić to powinni za nas ludzie stojący z boku. Z pewnością od 2009 roku ruch autonomicznych nacjonalistów można oceniać z wieloma plusami, ale także i minusami. Sami musimy mieć świadomość tego, że niektóre filary naszej działalności należy ocenić negatywnie, ale nad tym musimy sami wewnątrz nas popracować i nakierować na odpowiednie tory. Jednak z pewnością jesteśmy sami z siebie dumni, że dołożyliśmy swoją cegiełkę do rozbujania Wielkopolski, która wyszła już z długoletniego marazmu narodowego.

Praca u podstaw

Od zawsze stawiamy przede wszystkim na jakość, nigdy na ilość. Bo lepiej mieć 10 osób, ale bardzo zaangażowanych i stopniowo przyjmować nowicjuszy, niż mieć 50 osób i brać każdego jak leci. Koniec końców i tak zazwyczaj działalność skupia się na kilkunastu osobach aktywnych, natomiast reszta swoją postawą pozostawia wiele do życzenia. Pomimo tego, że takie osoby nie wnoszą zbytnio wiele w działalność grupy, to jeszcze demobilizują swoją biernością aktywnych. Niestety dla wielu organizacji/grup jest to bez różnicy, a w swoje szeregi przyjmują każdego, czasem nie sprawdzając, kim tak naprawdę ta osoba jest. Absurdem jest, gdy w przedwyborczej pogoni na siłę zapycha się listy nieznanymi osobami. Żeby było śmieszniej większa część osób z list wyborczych nie jest znana wśród grona ludzi ze środowiska narodowego w danym regionie. Zatem jak się potem dziwić, że idea dobra, tylko wykonanie kiepskie. Jest to po części efekt mody na patriotyzm, czy nawet na nacjonalizm. Wydawałoby się, że jest to plus, ponieważ po naszej stronie jest coraz więcej ludzi i można powiedzieć, że ulicę zdominowaliśmy. Tylko czy w każdym przypadku za tym idzie coś więcej? No właśnie, nie bardzo. Ponieważ nie liczbą zdobędziemy postawione sobie cele, a determinacją i pracą u podstaw. Należy, zatem punktować swoje możliwości i ewentualnie ocenić realny efekt, nigdy nie ulegać modzie. Wiele organizacji o tym właśnie zapomniało, wyrzekają się pewnych radykalnych posunięć kosztem bycia fajnym w oczach grzecznych patriotów i narodowych lemingów.

Narodowiec czy nacjonalista?

Powoli można także mówić, że mamy do czynienia w Polsce z dwoma różnymi definicjami. Pojęcia „nacjonaliści” i „narodowcy”, nie oznaczają już tego samego, co choćby 5 lat temu. Coraz bardziej robi się widoczna granica między tymi zjawiskami. Nacjonaliści nie zamierzają się z niczego tłumaczyć komukolwiek, ani nie interesuje ich zdanie opinii publicznej, natomiast narodowcy coraz bardziej prowadzą politykę ugrzecznienia swojego wizerunku. Poza tym nacjonalista pragnie czegoś więcej niż krzyczenia „Precz z komuną!”.Bo my chcemy się rozwijać w każdej dziedzinie. Nie traktujemy nacjonalizmu, jako weekendowego pomysłu na zabicie czasu. Nasze poglądy są otwarte na różne nowości, szukamy wszystkiego, co można przyjąć pod swoje skrzydło i nie jesteśmy zamknięci na propozycję. Nie uważamy, że pochodzenie muzyki hip hop miałoby mieć jakieś większe znaczenie, do tego czy możemy ją akceptować w swoich szeregach, czy też nie. Nie ma dla nas znaczenia, czy coś jest lewicowe, czy prawicowe. Bez znaczenia jest również czy wywodzi się ono z kapitalizmu, czy socjalizmu. Jeśli dany pogląd uważamy za wartościowy, zaczynamy się na nim wzorować. Czy jeśli uważając, że każdy obywatel ma prawo głosu w wyborach, to jestem demokratą? Nie, nie jestem, mogę jedynie uważać, że jest to słuszny postulat. Tak samo, jeśli jestem zdania, iż należy ograniczyć wolność słowa w wyjątkowych sytuacjach, nie staje się z automatu zwolennikiem dyktatury. Nacjonalista musi rozgraniczać bezsensowne podziały i schematyczne myślenia, musi łączyć w sobie wszystko co jest pożyteczne. Jeśli chcemy iść do przodu musimy porzucić ciężar przeszłości. Dzisiaj myśli Pana Romana Dmowskiego, mogą być tylko i wyłącznie impulsem do działania. Bo na pewno nie będą instrukcją, swojego rodzaju gotową receptą na wszystkie bolączki, jakie trapią nasze społeczeństwo. Oczywiście niektóre stwierdzenia zawarte w pozycjach książkowych Romana Dmowskiego są ponadczasowe, ale musimy pamiętać, że nacjonalizm to światopogląd dostosowujący się do czasów obecnych, a nie rekonstrukcja czasów przeszłych. To samo dotyczy pewnych wydarzeń historycznych, czasem bardzo bolesnych. Jednak dziś najpoważniejszym problemem nie jest ludobójstwo na Wołyniu i „zaplamione krwią zęby Bandery”. Owszem nie jest to do końca miłe, gdy widzi się za wschodnią granicą obrazy, gdzie Stepan Bandera jest wznoszony na ołtarze. Jednak na nic nasza „edukacja” narodu Ukraińskiego, bo lata okupacji radzieckiej zrobiły swoje. Bardzo duża część społeczeństwa ukraińskiego nie ma pojęcia o zbrodniach dokonywanych na naszym narodzie, gdyż w szkołach ich tego najzwyczajniej nie uczyli. Jednakże, nieliczne grupy nacjonalistów, którzy pałają niezrozumiałą nienawiścią (to samo tyczy się polskich nacjonalistów), należy na każdym kroku napiętnować. Bolesna historia nie może być dziś przeszkodą, do tego by szukać wspólnych mianowników z sąsiadami. Dziś mamy wspólnych wrogów, którzy tylko cieszą się, gdy pałamy do siebie nienawiścią. Dlatego nasz nacjonalizm jest przeciwko ślepemu szowinizmowi. Niech mi też nikt nie mówi, że po objęciu władzy przez nacjonalistów w Europie, Ukraińcy sięgną od razu po widły i pójdą Polaków wybijać… Wobec tego, musimy konstruować myślący przyszłościowo nacjonalizm, by następnym pokoleniom, które będą przejmować w naszych krajach władzę, nie przyszło do głowy mordowanie sąsiada. Nasze pokolenie jest zbyt egoistyczne, a wielu z nas samych śni o rewolucji i przejęciu władzy, jednak fundamenty do tego są jeszcze bardzo słabe. Wzorem Powstańców Wielkopolskich twórzmy potężną siłę, która przebije się w dalekiej przyszłości, a my będziemy dumnie na to spoglądać.

Proza życia…

Wielu nie potrafi samemu zrobić pierwszego kroku, wydaje nam się niemożliwe zacząć działać w kilka osób. My również pierwsze kroki zaczynaliśmy ledwo w parę osób, ale z dużym zapałem i wieloma pomysłami. Jeśli czuje się potrzebę działania, należy jak najszybciej ruszyć w miasto z plakatami, czy wlepkami. Wychodźmy przed szereg z jakąkolwiek inicjatywą, a z czasem gama pomysłów w bardzo szybkim tempie się rozrasta. Nie można oczywiście skupić się na jednej płaszczyźnie, trzeba próbować wielu rzeczy. Jednak po czasie sami zauważymy, co nam lepiej wychodzi a co gorzej. Nad czym lepiej się skupić, by być w tej dziedzinie lepszym, a czego unikać. Jednak nie wysuniemy takich wniosków po kilku miesiącach działalności i my właśnie do takich dochodzimy po tych 5 latach. Niestety dla wielu działalność wiąże się z różnymi innymi drobnostkami, które stają nam na przeszkodzie, jak choćby brak funduszy. Tylko czy faktycznie tak jest, czy nam się tylko tak wydaje. Bo bywa, że mamy problem by jechać gdzieś na demonstrację, wesprzeć inicjatywę innych aktywistów z powodu braku pieniędzy na podróż. Natomiast sami w szybkim tempie wydajemy fundusze na zbędne rzeczy, nawet tego nie zauważając. Podobnie jest z brakiem wolnego czasu, że ciężko nam ruszyć się z domu by się trochę uaktywnić. Wiele godzin czasu marnujemy na codzienną monotonność, zajmujemy się bezcelowymi rzeczami, a gdy przyjdzie nam możliwość zrobienia czegoś konstruktywnego, uciekamy się do braku wolnego czasu. Gdy już ten brak czasu przestanie być wymówką, pojawią się inne, jak choćby wiek. Bo wiadomo w pewnym wieku nie wypada robić głupot, bo co sobie inni o nas pomyślą. No zapewne pomyślą, że mamy bardzo interesujące życie, ponieważ żyjemy w jakimś celu i po coś to wszystko robimy, budząc tym samym ich ciekawość, kim jesteśmy. Nie żyjemy by dotrwać do piątku, by móc się potem zresetować przy pomocy alkoholu. Mamy zainteresowania i pasje, które realizujemy. Nie powinniśmy patrzeć kategoriami – „bo już nie wypada”. Dlatego nie uważam, że ktoś, kto przykładowo zbierał całe życie znaczki, nagle ma przestać, bo już jest wystarczająco dorosłym człowiekiem. To samo dotyczy się wszystkich innych zajęć, które przynoszą nam radość w życiu. Niejeden niestety ulega barierze, która tak naprawdę siedzi tylko w naszych umysłach, przez co nie wykorzystujemy większości swoich możliwości, a je po prostu marnujemy.

FM

anw 5 lat

Advertisements

Możliwość komentowania jest wyłączona.